Re: śmieszny paradoks

stefan4 napisał:

> neuroleptyk:

> > „Najmniejsza liczba naturalna niedefinowalna w mniej niż dziesięciu słowa

> ch”

>

> Ty to masz jednak zapał do dowcipów z wielką siwą brodą… Tylko nie umiesz ic

> h dobrze opowiedzieć.

>

> neuroleptyk:

> > Skoro możemy zdefinować tylko skończoną ilość liczb używając mniej niż

> > dziesięciu słów

>

> Już skucha. Po polsku, używając mniej niż 10 słów, można zdefiniować [b

> ]nieskończoną[/b] ilość liczb, bo język polski ma nieskończenie wiele słów. Ot

> o nieskończony ciąg słów języka polskiego:

>

> jednokrotny

> dwukrotny

> trzykrotny

> . . .

> dwudziestodwukrotny

> dwudziestotrzykrotny

> . . .

> dwatysiącedwunastokrotny

> dwatysiącetrzynastokrotny

> . . .

No to zamien słowa na ilość użytych liter. Zastanawiam sie tylko czemu podałeś krotny a nie krotna



„Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona.” – Eugene Bleuler

Re: Sarmaci tu nie mieszkali

ossey napisał:

> Tak zyli…tylko czy znikneli ?

>

> Zachecam do przeczytania artykułu na temat genezy slowian i badan genetycznych.

> ..brdzo ciekawa lektura.

> upadeknarodu.cba.pl/etnogen-slowian.html

> Wiem ze w powszechnie przyjetej hronologii histrycznej Slowianie pojwili sie na

> naszych terenach w czasach wedrowek ludow…tylko nauka ma nowe mozliwosci, kt

> ore nazywaja badania genetyczne.

I co to ma do rzeczy, skoro uprawiasz mitologię narodową?



„Kpów i szambelanów nigdy nie zabraknie”.

Tytułem uzupełnienia

Szczególnie a propos:

Zamiast WSPÓLNIE ze Szwedami stworzyć blok militarny blokujący Ruś a przez działania antyhabsburskie osłabiający Austrię – korona stanęła po złej stronie. W efekcie 150 lat potem zniknęliśmy z mapy świata.

Problem trzeba widzieć szerzej, w skali europejskiej… (to do osseya).

Francja była zagrożona przez Habsburgów z dwóch stron: od strony Niemiec i Niderlandów hiszpańskich oraz Hiszpanii (do czasu w unii personalnej z Portugalią), w której „słońce nie zachodziło” z racji rozległych terytoriów zamorskich. W tej sytuacji królowie Francji szukali sojuszników w Europie wsch. Arcy-katolickim królom Francji nie wadziły sojusze z heretykami w Niemczech i w Szwecji, a nawet z muzułmańską Turcją. Wręcz dopraszali się o przychylność Rzeczypospolitej, co było też w naszym interesie. Skoro Francja popierała protestantów w Niemczech, tym samym siłą rzeczy neutralizowała tak Niderlandy (protestanckie), jak i Anglię, zwłaszcza w dobie wojny 30-letniej. Krótko mówiąc, trzeba było wpisać się w ten trend. W ten sposób mielibyśmy idealny spokój z Turcją, ze Szwecją, która akurat była u szczytu potęgi, totalny bajzel w Niemczech, gdzie Habsburgowie mieliby jeszcze większe kłopoty, wreszcie należało nie mieszać się w sprawy Moskwy, bo polska interwencja podziałała jako katalizator stabilizacji i końca „wielkiej smuty”. Tymczasem Zygmuś III Taca postępował dokładnie na odwrót, a rachunki płaciła Rz-plita; a szkodzili nam w tej sytuacji wszyscy: Francuzi, Szwedzi, Anglicy, Turcy, Holendrzy, Duńczycy i kto tam jeszcze. Dlatego, już choćby z tych względów, pomijając politykę wewnętrzną, podtrzymuję twierdzenie, że to był największy kretyn i szkodnik na polskim tronie.



„Kpów i szambelanów nigdy nie zabraknie”.

Re: Na temat (II)

G.of.delirium: potem chodził z NKWD po chałupach i wskazywał polskich panów, kułaków, oficerów, nauczycieli i księży do wywózki na Syberię z rodzinami ?

eres: Na początku lat 90. prof. Strzembosz zawarł w swoim zbiorze dokumentacji związanych z okresem okupacji Polski północno-wschodniej pracę traktującą o dziejach konspiracji i partyzantki nad Biebrzą (1939-1940). Tę część zbioru, zatytułowaną „Uroczysko Kobielno”, opublikowała „Karta” nr 5 (V-7.1991 r.) . W opracowaniu tym profesor udowadnia – podając zresztą relacje licznych świadków – że nie tylko Żydzi, co teraz zacny pan profesor zwykł twierdzić, ale kapitan AK Burski zdradził ruch partyzancki działający w Łomżyńskiem, także w samym Jedwabnem. Zdradzał zarówno okupantowi sowieckiemu, jak i niemieckiemu. W owym eseju udowadnia profesor, że kpt. Burski był agentem zarówno NKWD, jak i gestapo. To za sprawą Burskiego doszło do masowych aresztowań patriotów i bojowców zbrojnego podziemia niepodległościowego, to on wydał NKWD spisy bojowców partyzanckich. Zresztą Burski nie był jedynym zdrajcą; partyzantów „sypali” m. in. jeden spośród bojowców – Stefański z miejscowości Kołodziej, a także Wiśniewski, Karwowski z Chylin.

N.B. Z badań losów obywateli II. Rzeczpospolitej zesłanych przez okupanta sowieckiego w głąb ZSRR:

Deportacje sowieckie objęły całą ludność polską, także Polaków narodowości białoruskiej, ukraińskiej i litewskiej. Pośród wywiezionej w roku 1939 przez władze sowieckie naszej ludności kresowej 30 % stanowili obywatele polscy narodowości żydowskiej, choć według przedwojennych statystyk tereny północno-wschodniej Polski zamieszkiwało 11 % Żydów.

G.of.delirium: Film zaczyna się od chwili, gdy już karta się odmieniła i do wioski wkroczył Wehrmacht, a za nim Einsatz Kommanda. Kto miał zorganizować polskie społeczeństwo, powstrzymać przed odwetem, skoro ci, którzy mieli jakiś autorytet, siedzieli w łagrach ?

eres: Nie wszyscy spośród tych „którzy mieli jakiś autorytet” znaleźli się w łagrach.

W okupowanej przez Niemcy Polsce prześladowania Żydów przez ich nie-żydowskich współobywateli były w większości akcjami samorzutnymi, inicjowanymi przez grupy należące do lokalnych społeczności.

O zbrodniach popełnionych w roku 1941 na Żydach w Polsce północno-wschodniej pisze jeden z wielu historyków, Marek Wierzbicki:

„[…] Polacy w roli oprawców występują w relacjach żydowskich m.in. z Jedwabnego, Radziłowa, Stawisk, Szczuczyna, Goniądza, Kolna, Wąsosza, Rutek, Siemiatycz, Tykocina, Jasionówki, Suchowoli, Wasilkowa, Rajgrodu, Grajewa i innych miejscowości regionu. Podobne informacje znalazły się w dokumentach niemieckich, np. w raporcie oficera wywiadu V Korpusu z 9 lipca pojawiła się informacja o wrogiej postawie ludności polskiej zamieszkującej okolice Łomży wobec tamtejszych Żydów. 12 lipca w dzienniku bojowym 221 dywizji zabezpieczającej tyły zanotowano, iż w Kolnie i Szczuczynie, miasteczkach położonych na północ od Łomży, doszło do antyżydowskich pogromów z udziałem Polaków, w trakcie których zginęło odpowiednio 30 i 400 Żydów.”

„[…] W niedalekim Szczuczynie Białostockim także doszło do napadów, mordów i grabieży na Żydach po ucieczce władz sowieckich. W pierwszych dniach okupacji niemieckiej władzę przejęli przedstawicieli społeczności polskiej, na czele której stanęli byli więźniowie sowieccy, wywodzący się z miejscowej inteligencji: były komendant policji, policjant, dyrektor szkoły. Nocą, prawdopodobnie 27 czerwca 1941 roku, uzbrojone bojówki złożone z miejscowych Polaków zaatakowały ludność żydowską w mieszkaniach. Doszło do krwawej masakry, w czasie której w okrutny sposób zamordowano około 300 mężczyzn, kobiet i dzieci. W napadzie brali udział zarówno byli więźniowie z czasów sowieckich, członkowie straży obywatelskiej, jak i pospolici bandyci. Napastnicy postanowili dokończyć mordów następnej nocy, ale na przeszkodzie stanęło im wkroczenie niewielkiego oddziału Wehrmachtu. Zdesperowani Żydzi przekupili Niemców, którzy zgodzili się patrolować ulice miasta nocą. To posunięcie uchroniło ludność żydowską od dalszych prześladowań. Źródła żydowskie podkreślają obojętność polskiej elity miasteczka, która odmówiła udzielenia im jakiejkolwiek pomocy, wydając na pastwę bandytów. Około połowy lipca szczuczyńskich Żydów zebrano na rynku, poczym wyselekcjonowano około 100 mężczyzn, których popędzono na cmentarz. Tam wszyscy zostali okrutnie zamordowani.”

„[…] Są też jednak sygnały wskazujące, że w pewnych miejscowościach osoby szanowane, nadające przed wojną ton życiu społeczności lokalnej, przyczyniły się do zorganizowania antyżydowskich wystąpień lub wręcz nimi kierowały. Według źródeł żydowskich takie zjawisko miało miejsce w Radziłowie, Szczuczynie, Goniądzu. Temat ten wymaga dalszych, szczegółowych badań, tak samo jak zagadnienie postaw Polaków nie należących ani do marginesu społecznego ani do elit, ale posiadających rodziny i prowadzących ustabilizowany tryb życia (chłopi, drobnomieszczaństwo). Przedstawiciele tej ostatniej grupy pojawiają się także w świadectwach żydowskich i polskich jako uczestnicy zbrodni na Żydach […].”

„[…] Według relacji żydowskich, po interwencji u miejscowego księdza, ten miał uspokoić swoich parafian, mówiąc, by zaprzestali napadów na Żydów, ponieważ rozrachunków z nimi dokonają sami Niemcy. Wystąpienie księdza uspokoiło nieco sytuację, ale na początku lipca [roku 1941 – eres] z sąsiednich miejscowości: Stawisk, Wąsosza i Szczuczyna napłynęły zatrważające wieści o pogromach i masowych mordach dokonywanych na tamtejszych Żydach.”

Jeszcz kilka uwag Władysława Bartoszewskiego:

„[…] Dlaczego, jeżeli ktoś chce podawać negatywne przykłady roli Żydów w Polsce, to zawsze wyciąga kilku lub kilkunastu oficerów śledczych o nazwiskach żydowskich? A obecnie najgłośniejsi są tacy, jak Humer czy Serkowski. Humer był pochodzenia niemieckiego, a nie żydowskiego. Pochodził z rodu kolonistów niemieckich z Tomaszowa Lubelskiego, gdzie chodził do liceum przed wojną. Serkowski też nie był pochodzenia żydowskiego. Było tez wielu innych, ogólnie znanych oficerów śledczych na Mokotowie, na przykład Dusza, Chimczak i szereg innych znanych nazwisk – byli to drobni kaci, jacy są w każdym systemie totalitarnym, ale bynajmniej nie pochodzenia żydowskiego.

[…]

Dlaczego ciągle się mówi, że Żydzi kierowali Bezpieczeństwem, a nie mówi się, że Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Polskiej Partii Robotniczej, potem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej nim kierowało? Dzisiaj, po ujawnieniu dokumentów, wiadomo jest, że Bierut osobiście wglądał we wszystkie wyroki śmierci i decydował, kto ma być ułaskawiony i kto ma być stracony. Wśród skazanych byli polscy inteligenci, oficerowie, podchorążowie, studenci, działacze niepodległościowi różnych polskich ruchów politycznych od narodowego do socjalistycznego, a więc bardzo różni ludzie. A czy o wyrokach decydowali akurat Żydzi? Ja bym był bardzo powściągliwy w takich twierdzeniach, bo np. ober-kat, naczelny prokurator Ludowego Wojska Polskiego, generał Zarako-Zarakowski, nie był Żydem. Był z polsko-białoruskiej rodziny, pochodził z Polesia, ukończył uniwersytet Stefana Batorego. I bardzo wielu innych wybitnych ludzi w owym czasie w prokuraturze wojskowej nie było Żydami. Można natomiast powiedzieć, że pośród obrońców wojskowych było bardzo wielu Żydów.”

Re: Piszesz nie na temat – czyżby ?

gate.of.delirium napisał:

>

> Przecież się trzymam. Czy w filmie pokazano chociaż jednego działacza KPZB, któ

> ry w 1939 witał kwiatami RKKA (Raboczo-Krestianska Krasnaja Armija), potem chod

> ził z NKWD po chałupach i wskazywał polskich panów, kułaków, oficerów, nauczyci

> eli i księży do wywózki na Syberię z rodzinami ?

Nie wiem, czy pokazali, czy nie, bo nie widziałem (ani nie zamierzam), ale pytam: co to ma do rzeczy?

> Film zaczyna się od chwili, gdy już karta się odmieniła i do wioski wkroczył We

> hrmacht, a za nim Einsatz Kommanda. Kto miał zorganizować polskie społeczeństwo

> , powstrzymać przed odwetem,

O czym ty mówisz? To do powstrzymania się przed zbrodnią jest potrzeba jakaś organizacja czy raczej poczucie przyzwoitości?

> skoro ci, którzy mieli jakiś autorytet, siedzieli

> w łagrach ?

> Nie rozumiem zdziwienia tak Żydów, jak i Niemców oraz Ukraińców, że w czasie wo

> jny i po wojnie doznali odwetu ze strony Polaków, skoro sami walnie przyłożyli

> się do wymordowania polskich warstw kierowniczych. Kto miał zapanować nad watah

> ami kryminalistów wypuszczanych z więzień przez obu okupantów ? Państwo Podziem

> ne było zbyt słabe, aby tego dokonać…

Powtarzam: odwet jest najbardziej prymitywnym czynem; jeszcze mogę zrozumieć, że ktoś mści się konkretnie na sprawcy swojej krzywdy. Ale w tym przypadku to jest tak, że krzywdę wyrządził mi Kowalski/Schmidt/Iwanow… , a mszczę się na Malinowskim/Muellerze/Borisowie… Inaczej mówiąc, jedna krzywda ma zrównoważyć inną? Przecież to dewiacja prowadząca do niekończącego się łańcucha zbrodni! Powtórzę to, co już gdzieś kiedyś napisałem: sprawiedliwość jest sprawą ważną, ale nie na tyle ważną, by w jej imię wyrządzać nowe niesprawiedliwości.

A propos Państwa Podziemnego… Mimo ograniczonych możliwości, szczególnie w warunkach wojny i okupacji, zabiegało o to, by sprawców różnych czynów: konfidentów, szmalcowników, zdrajców, nawet zwykłych bandytów sądziły sądy podziemne. Miało to głęboki sens! Mianowicie sens był taki, by w miarę możliwości nie dopuszczać do ślepego odwetu – w imię ochrony przed demoralizacją przede wszystkim wykonawców tych wyroków.

Ja oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że takie Jedwabne, Wołyń i tysiące innych przypadków wyrosły na konkretnym podłożu społecznym, psychologicznym itd. itp., które można i należy rozpatrywać, ale nie usprawiedliwiać, bo dla zbrodni nie ma usprawiedliwienia.



„Kpów i szambelanów nigdy nie zabraknie”.

Re: chcą,jednak należy być dokładnym…

Ale sprzedadzą podeszwę bo są chytrzy/głupi (i są polakami) czy dlatego że są turkami? Akurat najlepszy kebab jaki jadłem sporządzony był przez turka. Zapewniam cię że zarówno wśród polaków jak i turków znajdziesz sporo ludzi głupich i czasami złych. Ale uogólnienie że skoro raz zatrułeś się kebabem to wszyscy Turcy są źli jest przesadą. Nie zapominaj że nawet w armii niemieckiej znalazł się ktoś taki jak Wilm Hosenfeld…

Re: Czy istnieją jakiekolwiek prawa przyrody?

petrucchio napisał:

> majka_monacka napisała:

> > Jedyne znane nam prawo przyrody istniejące obiektywnie brzmi:

> > Istnieje materia.

> >

> To trochę naiwne „prawo”, zwłaszcza że nie wyjaśnia, co to takiego ta materia.

> …. w zasadzie chodzi o to, że „istnieje coś„. No, fajnie, że

> istnieje (na marginesie: co to znaczy „istnieć”?), ale jest to postulat mało

> odkrywczy i nie pogłębiający naszego zrozumienia rzeczywistości.

>

Zmieniacie koledzy, trochę temat. I zamiast zastanowić się czy jakieś inne prawa istnieją obiektywnie, dywagujecie, co to jest materia.

A pierwsze prawo przyrody nie jest naiwne, jeśli część ludzi je kwestionuje, a druga część uważa, że istnieje jeszcze „coś”, ale niematerialnego.

Wiele by dało znalezienie argumentacji, choćby intuicyjnej, że pierwsze i jedyne, obiektywne prawo przyrody jest spełnione. Że istnieją jeszcze jakieś lub nie istnieją żadne inne.

Może choć tyle nauka może dać ludzkości, skoro nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, czym w istocie jest materia.

Re: Jak to z symetrią organizmu jest?

majka_monacka napisała:

> Dzięki za donos, ale nie mam sankcji karnej.

Zostawmy Rybickiego na razie na boku a przypatrzmy się Twojej wypowiedzi:

> Jak wykryjemy przypadkiem znaną nam z innych zjawisk symetrię, to sie cieszymy, bo mózg > wykrył podobieństwo a więc uzyskał stan zadowolenia (motywacja bólem ujemnym) i > poczucie rozumienia (zgodnie z instynktem rozumienia).

Dlaczego skupiasz się li tylko na wykryciu przez mózg regularności, skoro on jest równie dobry w wykrywaniu nieregularności. Za wykryciem nieregularności gdziekolwiekbądź kryje się też wielka satysfakcja zależna tylko od tego ile się sił i środków temu dziełu poświęciło i jak wielki jest tego efekt!! Benoît B. Mandelbrot może coś na ten temat a jakże powiedzieć.

On wprowadził geometrię nieregularności nazwaną fraktalną.

Czy się z tym zgodzisz.

Pozdr.

Re: Jak to z symetrią organizmu jest?

kazeta.pl55 napisała:

>

> > Jak wykryjemy przypadkiem znaną nam z innych zjawisk symetrię, to sie cie

> szymy, bo mózg > wykrył podobieństwo a więc uzyskał stan zadowolenia (motyw

> acja bólem ujemnym) i > poczucie rozumienia (zgodnie z instynktem r

> ozumienia).

>

> Dlaczego skupiasz się li tylko na wykryciu przez mózg regularności, skoro on j

> est równie dobry w wykrywaniu nieregularności. Za wykryciem nieregularn

> ości gdziekolwiekbądź kryje się też wielka satysfakcja zależna tylko od tego il

> e się sił i środków temu dziełu poświęciło i jak wielki jest tego efekt!! Benoî

> t B. Mandelbrot może coś na ten temat a jakże powiedzieć.

> On wprowadził geometrię nieregularności nazwaną fraktalną.

> Czy się z tym zgodzisz.

Tak, bo te nieregularności fraktalne, to też forma regularności.