Re: "Pielęgnujmy w sobie magię" – Dodate

speedyhawk 25.12.15, 16:11

> Duszę (psychikę / ducha /umysł ) tracimy wtedy ,kiedy nasz świat psychiczny /
> duchowy ,oddziela się od naszej materialnej połowy …

Tutaj jest forum nauka i ja o tym nie zapominam. Uzywam slowa „dusza” w tym sensie
w jakim kiedys tutaj uzywala go Majka Monacka.
Dusza jest materialna i mozna ja wykryc miedzy innymi poprzez placebo podawane pacjentom.
Uwazam, ze tzw. dusza to system emocjonalny. A zatem kazda choroba emocji jest choroba
duszy. Choroba emocji nazywana jest w medycynie nerwica i jej dlugotrwale dzialanie prowadzi
do depresji.

Jest to bardzo błędne stwierdzenie Majki Konackiej ,dlatego że większość ludzi ma bardzo ograniczone spojrzenie na rzeczywistość obiektywną i ciasne choryzonty poznawcze ,umysłowe ,wyjaśnia to od dawna fizyka kwantowa i kogniwistyka :

wyborcza.pl/duzyformat/1,149687,19387932,bog-matematyka-i-zdrowy-rozsadek-rozmowa-z-ks-prof-michalem.html

fragment :W swojej najnowszej książce „Bóg i geometria” pisze pan: „największe osiągnięcie współczesnej fizyki stanowi odkrycie, że nasz zdrowy rozsądek jest ograniczony do bardzo wąskiej dziedziny codziennego doświadczenia, a poza nią rozciąga się obszar, do którego nasze zmysły nie mają dostępu”.

– To najważniejsza lekcja, jaką dała nam fizyka. Materia, z której jesteśmy zbudowani, traci swój zwyczajny sens, gdy się w nią coraz bardziej zagłębiamy – badając zjawiska w skali subatomowej. Według współczesnej fizyki ten solidny stół, przy którym siedzimy, to głównie pustka. Zbiór pól fizycznych, chmur elektronowych, fal prawdopodobieństwa, a nie twarda materia, substancja, której można dotknąć. Fizyka uczy, że trzeba mieć ograniczone zaufanie do zdrowego rozsądku i naszych zmysłów, bo one są bardzo topornym narzędziem do poznawania rzeczywistości.

Czy są takie pytania, na które nauka nigdy nie będzie w stanie odpowiedzieć?

– Historia pokazuje, że w nauce nigdy nie należy mówić nigdy. Wiele z tego, co się wydawało niepoznawalne, odkryliśmy szybciej, niż mogliśmy przypuszczać. Pewne ograniczenie nakłada prędkość światła, bo są takie miejsca w kosmosie, z których światło nie zdążyło do nas jeszcze dotrzeć. Tego obszaru nie widzimy, jest dla nas niepoznawalny. Inną granicą jest słynna zasada nieoznaczoności, która mówi, że nie możemy z jednakową dokładnością zmierzyć położenia i pędu cząstek, niezależnie od tego, jaką techniką pomiarową będziemy dysponowali. Nie da się i już.

Ale te ograniczenia nie bolą mnie specjalnie. Są bardziej zasadnicze poznawcze horyzonty, które wynikają z ułomności samej metody naukowej. Najbardziej drastycznym jest słynne pytanie Leibniza: dlaczego istnieje raczej coś niż nic? Słowem, skąd się wzięło samo istnienie. Wydaje się, że na to pytanie nauka nie jest w stanie odpowiedzieć.