Re: Lek na raka – ja chcę

nikodem321 napisał:

> Tonący nadziei się chwyta, bo nadzieja tonie ostatnia.

>

> Przecież taki beznadziejnie chory ma szansę zakwalifikować się do badań klinicznych II lub III fazy. Lek wykazał korzystne działanie na myszkach, szczurkach, ale nie na ludziach.

> Taki beznadziejnie chory nie ma nic do stracenia.

>

> Pozornie!

> Testowane leki w I, II, III fazie potrafiły skutecznie skracać życie.

>

> Gleevec – imatinib Rewolucja w leczeniu chorych onko.

> Kto przystąpił do badań II i III fazy ten miał niezwykłe szczęście. Dostał za darmo lek – kuracja kosztuje więcej niż grzmot. Ale też mógł otrzymywać placebo.

—————————————

Jest aspekt naukowy, a wiec , aby badania były obiektywne, musi być placebo. Aspekt moralny – połowa pacjentów, w przypadku skutecznego leku, jest skazana i aspekt finansowy.

Mój znajomy w znanej jednostce w Alejach Jerozolimskich odmówił zgody na podawanie placebo pacjentom w przypadku terapii wad serca komórkami macierzystymi. Tak więc placebo polegałoby na wstrzykiwaniu do serca jedynie soli fizjologicznej. Na pewno sercu to nie pomogłoby. Polska jest zatem jednym z bardzo nielicznych państw, w którym takich badań się nie przeprowadza. Nie potrafię odpowiedzieć, czy to dobrze, czy źle.