Re: korekta

majka_monacka napisała:

> …. bo brak jakichkolwiek dowodów, że bóg jest, absolutnie nie przeczy jego istnieniu.

Ja to właśnie tak zrozumiałem, ale jak widać nie wszyscy.

Pomijając tę kwestię trzeba tutaj zwrócić uwagę na pewną niedokładność.

Piszesz o tym używając języka potocznego i takiej też logiki.

Ja się nie czepiam czegoś oczywistego, tylko chcę przy okazji wyjaśnić to nieporozumienie

które razić może głównie fizyka teoretycznego, choć powinno każdego.

Otóż nie można udowodnić istnienia czegokolwiek. Fizyka, która jest nauką przyrodniczą

niczego nie dowodzi. Dowody są tylko w matematyce.

To jest bardzo ważne aby zdawać sobie z tego sprawę, a wtedy zacznie się naukę traktować

właściwie. Fizyka gromadzi tzw. circumstantial evidence, czyli poszlaki na temat jakiegoś

zjawiska i na ich podstawie tworzy teoretyczne modele.

Nikt zatem nie może udowodnić istnienia Boga, tak jak nikt nie potrafi udowodnić istnienia

np. Słońca.

Zrozumienie tego faktu stawia problem Boga wyżej, rzec można prawie na równi z naukowym.

Tak np. dla B.Pascala Bóg istniał równie realnie jak i prawa fizyki, gdyż uważał on, iż

w takim samym stopniu doświadczał Boga jak i skutku działania praw przyrody.

To, czy ktoś jest człowiekiem wierzącym jest równie selektywne jak to, czy ktoś rozumie

prawa fizyki.