Re: Język "naukowy"

drowsyman napisał:

> majka_monacka napisała:

>

> > Podejrzewam, że to nadmiernie sformalizowane języki filozofii,

> > matematyki i fizykio dstraszają uczniów od tych przedmiotów

> > i tworzą o nich opinie trudnych i nudnych.

>

> Zeby uprawiac nauke trzeba wpierw zdobyc odpowiednie wyksztalcenie,

> ….

> Twoje uwagi dotyczą nauczania a nie uprawiania nauki.

> Latwiej jest mowic o nauce jezykiem naukowym, bo wtedy mozna

> niewiele rozumieć.

Właśnie na takie ryzyko wskazywałam w swym poście. Typowym przykładem jest są „ścisłe” bajdurzenia postmodernizmu dowcipnie skrytykowane w książeczce „Modne bzdur” (cyt. z pamięci).

> Mowienie o problemach naukowych jezykiem potocznym wymaga ogromnej

> wiedzy, która musi byc przez mówiącego zrozumiala.

> Pozwalali sobie na to tylko wielcy naukowcy, np. R. Feynman.

Oczywiście, źle jest jeśli mówiący sam nie rozumie tego co mówi. Dlatego każdy ma prawo wezwać mówiącego do uściślenia i głębszego uzasadnienia jego tez. Natomiast to nie wyklucza potrzeby mówienia językiem opisowym, potocznym, mniej ścisłym, odnoszącym sie do szczególnych, uproszczonych przypadków itp.

Taka potrzeba występuje gdy np. odbierający (słuchający) nie ma dostatecznej wiedzy, bo np. nie jest specjalistą z tej dziedziny. Także wtedy, gdy przekazywane pomysły i idee sa nowe, mgliste i nie sprecyzowane jeszcze dostatecznie ściśle. „Wielkich naukowców” przybywa i dobrze jest gdy popularyzują swoje idee lub ktoś je popularyzuje. Przyspiesza to przekazywanie nowych teorii i idei nauk ścisłych do powszechnej świadomosci społecznej.