Re: Izraelscy naukowcy podważają teorię Darwina?

wawrzanka napisała:

> Wydaje się naturalne, że w genach mamy wszystko.

To też gruba przesada. „W genach” mamy informację potrzebną do zbudowania fenotypu w zasadzie zdolnego do przeżycia i powtórzenia cyklu rozrodczego. Natomiast „geny na to” i „geny na tamto” na ogół istnieją tylko w ludowym wyobrażeniu o tym, czym jest genetyka. Mówiąc jeszcze dokładniej, gen koduje określone białko albo produkuje funkcjonalne RNA. Część pozostałego DNA jest zaangażowana w regulację ekspresji genów. Jak to się przekłada na cechy fenotypu, to już kwestia skomplikowanej sieci procesów rozwoju organizmu, w którym wpływ środowiska też odgrywa rolę. Czynniki epigenetyczne mają ogromne znaczenie dla rozwoju osobniczego, bo decydują np. o „planie budowy” ciała i o zróżnicowanej ekspresji genów w różnych tkankach.

> W końcu nie bez powodu mówi się, że „frak leży dobrze na chłopie dopiero w trze

> cim pokoleniu” 😉

> Może to mało fortunny przykład w kontekście traumy wojennej, ale jak wszystko,

> to wszystko.

Żeby skutki doznań traumatycznych mogły być dziedziczone epigenetycznie, informacja nabyta przez fenotyp musiałaby jakoś przeniknąć do komórek linii rozrodczej i zmodyfikować schemat ekspresji genów, np. poprzez metylację wybranych fragmentów DNA (co blokuje ich transkrypcję, czyli „wycisza” niektóre geny). Nie jest to jednak takie łatwe. Wzór metylacji zaciera się częściowo już podczas mejozy (powstawania plemników i komórek jajowych), a potem wskutek demetylacji DNA w zygocie i ponownej (niezależnej) metylacji DNA zarodka. Niektóre „piętna” metylowe mogą przeżyć ten proces i nie tylko wpłynąć na rozwój nowego organizmu, ale zostać odziedziczone przez następne z kolei pokolenie. Dziedziczony nie jest jednak stan umysłu ani pamięć, tylko bardziej dotykalne konsekwencje stresu środowiskowego (np. niedożywienia, zaburzeń równowagi hormonalnej). Mogą one wpływać na rozwój fenotypu w kolejnych pokoleniach, ale nie oznacza to, że przekazują potomkom wprost lęki i inne doznania psychiczne rodziców i dziadków.

Dziedziczenie epigenetyczne, w odróżnieniu od zmian w sekwencji DNA, jest łatwo odwracalne i wskutek tego mało stabilne (u ssaków skutki zanikają najpóźniej po kilku pokoleniach), dlatego samo w sobie nie jest w stanie doprowadzić do utrwalenia się dziedzicznych przystosowań. Być może zresztą jego znaczenie i tak jest przeszacowane, na co wskazują niektóre nowe badania:

www.genomebiology.com/2015/16/1/59

www.genomebiology.com/2015/16/1/60



Penguyn! Penguyn! Looming bright

In the long Antarctic night!