Masz waść coś konkretnego do powiedzenia?

Czy tylko powtarzasz utarte frazesy z „Poradnika agitatora PZPR”?

Przez kilkadziesiąt lat usiłowano nam wmawiać różne rzeczy; kiedyś koronnym zarzutem wobec ekipy przedwrześniowej był ten, dlaczego poszli na sojusz z Zachodem zamiast z ZSRR? Dzisiaj dobrze wiemy, że taki sojusz był niemożliwy, bo nie chciała go Moskwa, a „do tanga trzeba dwojga”. Wariant drugi: sojusz z Francją i Anglią przerobiliśmy – z wiadomym skutkiem. Czy był jakiś trzeci wariant? Ano był, sojusz z Hitlerem: tanim kosztem, Gdańska i autostrady (w końcu Hitler musiał czymś zatkać gęby krzykaczom u siebie), mielibyśmy różne rzeczy, ale przede wszystkim: 1. wojna nie zaczęłaby się od Polski i od naszego terytorium, 2. Hitler nie potrzebowałby sojuszu ze Stalinem. A to było bardzo dużo! No tak, ale taki wariant był mocno nie na rękę i Waszyngtonowi, i Londynowi, i Moskwie. Dlatego został storpedowany. I tym sposobem Polska trafiła na widelec Hitlera i Stalina.

Jasne?

I jeszcze jedno: 1. ja nie relatywizuję historii, ja ją rewiduję, bo ta wersja, którą znamy, jest warta funta kłaków, 2. ja piszę z pozycji pro-polskich (ale nie bogoojczyźnianego męczennictwa spod znaku PiS, ani lewicowych popłuczyn SLD, ani kościelnego ple-ple). Mnie interesuje Polska, a nie PiS. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, to znaczy, że jest ułomny umysłowo.



Socjaldemokracja to nie jest socjalizm plus demokracja. To jest kapitalizm plus lęk przed socjalizmem.

Krzysztof Mroziewicz