Filmu o Wołyniu nie nakręcono, bo…

… prawda jest

1. zbyt skomplikowana i nie do końca poznana,

2. mogłaby być dotkliwa dla Polaków, bo ci nie są bez winy w tym sensie, że w latach poprzedzających wojnę mieli na sumieniu różne ekscesy.

Oczywiście nic nie usprawiedliwia zbrodni, ale jeśli już dociekamy przyczyn, również tych w sferze psychologicznej, np. poczuciu krzywdy, to nie należy zapominać o, delikatnie rzecz nazywając, niekonsekwentnej polityce władz II RP wobec mniejszości, w tym ukraińskiej, gdzie więcej zależało od osobowości tego czy owego dygnitarza państwowego, vide wojewoda Józewski na Wołyniu, czy nawet Kostek-Biernacki na Polesiu, niż od świadomej i przemyślanej linii postępowania. Podstawową przyczyną tej niekonsekwencji był rozdźwięk między linii reprezentowaną przez endecję, która w różnych konfiguracjach rządziła do 1926, i piłsudczykami, którzy też nie byli jednolici, a po 1935 zaczęli ewoluować w kierunku OZN.

Dalej, nie wolno zapominać również o czynnikach zewnętrznych, które były zainteresowane eskalacją konfliktu polsko-ukraińskiego i czyniły wszystko, co możliwe, by zdestabilizować sytuację tak w 1918 (konflikt o Lwów), w 20-leciu międzywojennym (pleniący się długi czas bandytyzm na kresach, podżegany przez wschodniego sąsiada), czy w czasie II W. Św., kiedy to obu czynnikom, III Rzeszy i ZSRR, był na rękę konflikt polsko-ukraiński. Brak na to dowodów, poza starą zasadą „cui podest…„, ale nie było trudno wzniecić konflikt między Polakami a Ukraińcami; nie wiem w związku z tym, kto – Berlin czy Moskwa – przyłożył do tego rękę, ale nie wierzę, że obyło się bez tego. Nie zapominajmy przy tym i tego, że strona ukraińska też nie reprezentowała jednolitego stanowiska: bulbowcy, powiązani z petlurowcami, prowadzili partyzantkę antysowiecką od początku wojny i wcale nie zamierzali walczyć z Polakami, mielnikowcy, czy wreszcie banderowcy. Nie można zatem wszystkich wrzucać do jednego worka stawiając znak równości: Ukrainiec = UPA = zbrodnie wołyńskie, bo tak łatwiej.



„Kpów i szambelanów nigdy nie zabraknie”.