Carskie obligacje – sprawy ciąg dalszy

Właściwie nie mam pewności, czy ten wątek powinien być na forum „Historia”, bo wprawdzie dotyczy zdarzeń o początkach sprzed grubo 100 lat, ale okazuje się, że ma dalszy ciąg.

Po kolei:

Car Aleksander II miał, jak to się mówi, przejściowe-chwilowe, inaczej mówiąc, dziurę w budżecie, a tu akurat trzeba było budować kolej moskiewsko-kijowską (a każdy urzędnik, wiadomo, w łapę brał). Wykompinował (nie poprawiać) sobie, że zaciągnie pożyczkę zagraniczną. Krótko mówiąc, Rosja carska wyprzedała w samej tylko Francji (nie licząc drobiazgów w W. Brytanii i USA) wiele milionów obligacji, uważanych za bardzo pewną lokatę (o Leninie jeszcze się nikomu nie śniło, no może poza niemieckim wywiadem wojskowym).

Sprawa tych obligacji od prawie stu lat bruździ Rosji stosunki przede wszystkim z Francją; obligacje od nabywców w USA i W. Brytanii ukradkiem już dawno temu odkupili). Okazuje się, że we Francji istnieje Stowarzyszenie Posiadaczy Carskich Obligacji skupiające 312 tys. właścicieli kilkunastu milionów obligacji. Gros z nich jest w posiadaniu ok. 1500 ludzi, którzy właśnie wystąpili z pozwem do sądu w Paryżu przeciwko Rosji o okrągłą sumkę 100.000.000.000 euro; wartość obligacji, z odsetkami, jest wyceniana na 10.000 euro od sztuki. Właściciele nie przyjmują do wiadomości „ugody” zawartej w 1997 r. przez władze francuskie i rosyjskie; te ostatnie chciały zatkać gęby jakąś symboliczną kwotą. Kacapy zasłaniały się dość toporną argumentacją, że „ciągłość państwowości rosyjskiej została przerwana” i dlatego Federacja Rosyjska nie odpowiada za długi Rosji carskiej.

Nieoczekiwanie Rosja sama się wkopała, a to w związku z zupełnie inną sprawą. Chodziło o cerkiew prawosławną w Nicei będącą atrakcją turystyczną i do niedawna pod opieką „białej” emigracji rosyjskiej, tzn. tej arystokratycznej. I oto „majstersztyk” rosyjskich kauzyperdów:

Aby przekonać francuskich sędziów prawnicy moskiewskiego resortu kultury twierdzili, że słynna katedra z początku XX wieku nie była prywatną własnością cara Mikołaja II, ale od początku należała do państwa rosyjskiego. Sąd przyjął taką argumentację.

My w Polsce znamy Rosję jak zły szeląg, stąd taka niespójność argumentacji nie powinna zaskakiwać. Bo przecież ciągłość państwowości rosyjskiej została podobno przerwana. Tak twierdzili przy okazji obligacji. A tu?

Posiadacze carskich obligacji już pono zacierają ręce. A przed Moskwą perspektywa zasądzenia kilkudziesięciu miliardów euro odszkodowania.

Jakoś mi kacapów nie żal!



Socjaldemokracja to nie jest socjalizm plus demokracja. To jest kapitalizm plus lęk przed socjalizmem.

Krzysztof Mroziewicz